czwartek, 26 września 2019

Od Lu do Ayany


Choć cała sytuacja nadal byłą dla polimorfa niejasna, ten wolał zignorować fakt, że przeniósł się będąc nieprzytomnym, w końcu to już nie pierwszy raz. Wysłuchał mini wykładu Ayany i spojrzał na nią z uśmiechem.
- Jak dla mnie, możesz nie przestawać mówić. Przyjemnie mi się ciebie słucha Ayano, to znaczy... Pani Profesor. - wyglądał jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale widząc spojrzenie dziewczyny, wolał trzymać język za zębami. Polimorf wstał z łóżka, dając jej znak, że dobrze się czuje i mogą iść. Polimorf szedł o własnych siłach, lecz dość chwiejnym krokiem. Wpierw był dość speszony, przechadzając się obok Ayany korytarzem, nie wiedział, czy ma milczeć czy z nią rozmawiać. Wyczuwał na sobie cudze spojrzenia, każdemu odpowiadał uśmiechem, jednak całą swoją uwagę skupiał na idącej obok nekromantce. Zastanawiało go, dlaczego ona wciąż mu pomaga, a zarazem dlaczego jest taka skryta. Z jednej strony wyczuwał jej zainteresowanie, a zarazem czuł się jakby przechadzał obok posągu, co prawda dość ładnego posągu, ale jednak zimnego i nie dającego się zrozumieć. Choć szli w kierunku biblioteki zaledwie piętnaście minut, ten miał wrażenie, jak gdyby jego przemyślenia zajęły wieczność. Co chwile zerkał tylko na aksamitną cerę dziewczyny, uśmiechając się do siebie. Sam nie wiedział czemu, ale w jej towarzystwie choć momentami ignorowany i niewidzialny, czuł się jakby był  we właściwym miejscu.
***
Biblioteka rzeczywiście była imponująca. Setki regałów zapełnionych księgami z różnych części Roanoke i z różnych odstępów czasu, majestatycznie prezentowały się na ścianach dobrze oświetlonego pomieszczenia. Czarodziejka oprowadzając polimorfa po bibliotece wyglądała bardzo dumnie, tak też sie wypowiadała. Lutobor zaś, będąc pełen zachwytu słuchał Ayany nie zwracając uwagi na nic innego. Oboje usiedli w jednym z biurek i zaczęli przeglądać spis ksiąg związanych z poli- i archemorfami.
- Mogę zadać Ci.. znaczy Pani pytanie? - Cierpliwie czekał na gest ze strony Ayany, po czym kontynuował - Dlaczego mi pomagasz? Przecież to ja cię wciągnąłem w kłopoty, nie jesteś mi dłużna.
Chłopak spojrzał jej głęboko w oczy przez chwilę, po czym odwrócił wzrok i wrócił do czytania w milczeniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz